Motyw

Gender Diary

Dziennik tranzycji, który zostaje na twoim urządzeniu.

Zapisz, jak minął dzień, i jak ci w nim było z własną płcią. Konta nie zakładasz, synchronizować nie ma czego.

Czym jest Gender Diary

Gender Diary to dziennik tranzycji. We wpisie mieści się nastrój, notatka, twoje skale, tagi i zdjęcia, a żeby wpis się liczył, wystarczy jedno z tego. Jeśli jeden wpis nie oddaje całego dnia, napisz kilka. Jeśli dzień przepadł, dopisz go z datą wsteczną.

Aplikacje do notowania nastroju dobrze pasują do codziennego rytuału, tylko nie mają gdzie zapisać płci. Gender Diary działa tak samo i dokłada do tego skale, które nazywasz po swojemu. Zapisuje to, co jej powiesz, i niczego z tego nie interpretuje.

Co chroni, a czego nie

Twój dziennik jest zapisany na twoim urządzeniu. Nie ma konta Gender Diary, a wpisy nie trafiają na serwer Gender Diary.

Co to chroni, a czego nie, jest na osobnej stronie.

Co Gender Diary chroni, a czego nie chroni

Ekrany

Wszystkie zrzuty ekranu zrobiono na zmyślonych danych. Nie ma tu niczyjego dziennika.

  1. Ekran główny

    Powitanie, co przed tobą, i ostatnie siedem dni w kolorze, który wybierasz. Pasek nastrojów robi wpis jednym ruchem, więc w dzień, kiedy nie masz siły pisać, nadal da się coś zapisać. Wpisy zmyślone.

  2. Wpis

    Nastrój, twoje skale, tagi, notatka, zdjęcia. Wpisowi wystarczy jedno z tego, więc dzień, w którym starczyło tylko na nastrój, i tak się liczy. Wpis zmyślony.

  3. Miesiąc

    Kolor bierze się z nastroju albo z dowolnej skali, którą wybierzesz. Dni bez wpisu zostają neutralne, bo luka to nie jest zły dzień i kolor nigdy tego nie sugeruje.

  4. Jeden dzień, dwa wpisy

    Poczucie płci potrafi się zmieniać w ciągu dnia, więc dzień mieści tyle wpisów, ile trzeba, i każdy dostaje swoją godzinę. Kolor całego dnia to ich średnia. Wpisy zmyślone.

  5. Wyszukiwanie

    Szuka w notatkach i tagach w trakcie pisania. Polskie znaki nie mają znaczenia w żadną stronę: wpisz „lozko”, a znajdzie łóżko. Wpisy zmyślone.

  6. Pół roku jednej skali

    Każda skala ma swój wykres i swoją średnią z okresu, który wybierzesz. Dni z kilkoma wpisami liczą się jako średnia, a po otwarciu wykresu widać, które to dni.

  7. Kamienie milowe

    Ważne daty, po kolei. Te przed tobą odliczają dni. Te za tobą wracają co roku.

  8. Eksport

    Eksport pakuje całość do jednego archiwum i szyfruje je hasłem, które wybierasz, zanim plik gdziekolwiek trafi. Dziennik zmyślony.

Co potrafi

Zapisywanie

Wpisy. Nastrój w pięciu stopniach, notatka, tagi, zdjęcia i twoje skale. Kilka dziennie albo z datą wsteczną, do dnia, który przepadł.

Skale. Pięć jest wbudowanych, wśród nich Poczucie płci, od dysforii na jednym końcu do euforii na drugim. Własną skalę ustawiasz od zera: dwie etykiety końców i zakres, jaki chcesz. Te, których używasz, łączysz w zestaw, żeby ekran wpisu pytał tylko o to, co faktycznie mierzysz.

Tagi. Pogrupowane, do zmiany w każdej chwili. Całą grupę można wyłączyć, kiedy przestaje być na temat. Ukryty tag wbudowany znika ze wszystkich list wyboru, a wpisy, które już go mają, zostają nietknięte.

Zdjęcia. Trzymane w pamięci samej aplikacji. Nie trafiają do galerii telefonu, więc nie wyskoczą komuś, kto akurat przewija zdjęcia.

Przeglądanie

Miesiąc. Kalendarz w jednym kolorze o różnej sile, sterowany nastrojem albo wybraną skalą.

Wyszukiwanie. Notatki i nazwy tagów, dopasowywane w trakcie pisania, bez oglądania się na polskie znaki.

Wykresy. Jeden na skalę, w zakresie od 7 do 365 dni, z twoją serią dni z wpisem. Po otwarciu wykresu widać listę wartości z datami, więc linię da się sprawdzić, a nie tylko przyjąć na wiarę.

Tagi w liczbach. Dla wybranej skali widać, jak wypadają dni z danym tagiem wobec dni bez niego. To obserwacja, nie wyrok. Tagi z mniej niż trzema wpisami w zakresie wypadają z zestawienia, bo przy takiej liczbie różnica jest szumem.

Podsumowanie. Co się złożyło na miniony miesiąc. Skończony rok dostaje własne.

Kamienie milowe i oś czasu. Odliczanie do tego, co przed tobą, rocznice tego, co za tobą.

Wyniki badań. Trzymasz własne liczby i patrzysz, jak zmieniają się w czasie. Bez norm referencyjnych i bez niczego, co mówi ci, że wynik jest zły.

Archiwa i eksport

Archiwa. Eksport pakuje dziennik do jednego pliku i szyfruje go hasłem, które wybierasz, zanim plik opuści aplikację. Import wkłada go z powrotem, dokładając do tego, co już jest, albo zastępując całość.

Przejście z Daylio. Import bierze plik CSV z Daylio. Zanim cokolwiek zapisze, pokazuje liczby i to, jak przełoży nastroje, a zawsze tylko dokłada do tego, co już masz.

Eksport zwykły. CSV albo JSON, do arkusza albo na własną kopię. Taki plik nie jest zaszyfrowany, aplikacja mówi to wprost i każe potwierdzić, zanim go zapisze.

Kiedy minęło trochę czasu. Jeśli ostatnie archiwum ma więcej niż 30 dni, ekran główny mówi o tym raz. Można to zamknąć.

Jeśli musisz uważać

Wszystko w tej sekcji jest wyłączone, dopóki tego nie włączysz. Prowadzenie dziennika o własnym życiu to nic wstydliwego i aplikacja nie zachowuje się, jakby było inaczej. Te funkcje istnieją, bo bywają sytuacje naprawdę niebezpieczne, a czy twoja taka jest, wiesz tylko ty.

Blokada aplikacji. PIN przed wejściem do aplikacji. Zatrzymuje kogoś, kto bierze do ręki odblokowany telefon i chce poczytać. Nie jest szyfrowaniem tego, co zapisane.

Kamuflaż. Karta przeglądarki pokazuje „Notes” zamiast Gender Diary.

Szybkie wyjście. Zjechanie dwoma palcami w dół wygasza kartę, a jeśli blokada aplikacji jest włączona, blokuje ją.

Wygląd

Osiem palet: transpłciowa, niebinarna, genderfluid, biseksualna, lesbijska, panseksualna, agender i tęczowa. Każda przemalowuje całą aplikację, razem z wykresami i kalendarzem, i każda działa w jasnym i w ciemnym motywie.

Kolor niczego nie ocenia. Nie ma czerwonego na zły dzień ani zielonego na dobry. Kalendarz używa jednego koloru o różnej sile, a pusty dzień zostaje pusty.

Dwa języki. Polski i angielski, do przełączenia w ustawieniach, a daty idą za wybranym językiem.

Skąd je wziąć

Gender Diary działa w przeglądarce. Otwiera się od razu, bez instalacji i bez konta.

Otwórz dziennik

Aplikacji na Androida jeszcze nie ma. Kiedy powstanie, będzie do wzięcia z tych czterech miejsc. Google Play jest tu ostatni i nie bez powodu. Każde z nich zmieni się tutaj w link, jak tylko zacznie działać.

  • Aurora Jeszcze niedostępne.

    Ta sama wersja co z Google Play, tylko bez twojego konta Google przy pobieraniu.

  • F-Droid Jeszcze niedostępne.

    Buduje aplikację u siebie z kodu źródłowego, więc nie musisz ufać plikowi, który przyszedł ode mnie.

  • Obtainium Jeszcze niedostępne.

    Śledzi wydania tego projektu na GitHubie i sam pilnuje aktualizacji.

  • Google Play Jeszcze niedostępne.

    Działa i mówi Google, że masz w telefonie aplikację dla osób trans. Żadne ustawienie w Gender Diary tego nie zmieni.

Pomoc

Jeśli coś nie działa, napisz, co się dzieje i czego się spodziewasz. Zwykle to wystarczy, żeby znaleźć przyczynę.

Nie przysyłaj mi swojego dziennika. Ani archiwum, ani zrzutu ekranu z wpisami, ani logu z sesji, w której coś piszesz. Nigdy o nic z tego nie poproszę. Jeśli ktoś prosi, to nie ja.