Gender Diary
Dziennik tranzycji, który zostaje na twoim urządzeniu.
Zapisz, jak minął dzień, i jak ci w nim było z własną płcią. Konta nie zakładasz, synchronizować nie ma czego.
Czym jest Gender Diary
Gender Diary to dziennik tranzycji. We wpisie mieści się nastrój, notatka, twoje skale, tagi i zdjęcia, a żeby wpis się liczył, wystarczy jedno z tego. Jeśli jeden wpis nie oddaje całego dnia, napisz kilka. Jeśli dzień przepadł, dopisz go z datą wsteczną.
Aplikacje do notowania nastroju dobrze pasują do codziennego rytuału, tylko nie mają gdzie zapisać płci. Gender Diary działa tak samo i dokłada do tego skale, które nazywasz po swojemu. Zapisuje to, co jej powiesz, i niczego z tego nie interpretuje.
Co chroni, a czego nie
Twój dziennik jest zapisany na twoim urządzeniu. Nie ma konta Gender Diary, a wpisy nie trafiają na serwer Gender Diary.
Co to chroni, a czego nie, jest na osobnej stronie.
Ekrany
Wszystkie zrzuty ekranu zrobiono na zmyślonych danych. Nie ma tu niczyjego dziennika.
-
Ekran główny
Powitanie, co przed tobą, i ostatnie siedem dni w kolorze, który wybierasz. Pasek nastrojów robi wpis jednym ruchem, więc w dzień, kiedy nie masz siły pisać, nadal da się coś zapisać. Wpisy zmyślone.
-
Wpis
Nastrój, twoje skale, tagi, notatka, zdjęcia. Wpisowi wystarczy jedno z tego, więc dzień, w którym starczyło tylko na nastrój, i tak się liczy. Wpis zmyślony.
-
Miesiąc
Kolor bierze się z nastroju albo z dowolnej skali, którą wybierzesz. Dni bez wpisu zostają neutralne, bo luka to nie jest zły dzień i kolor nigdy tego nie sugeruje.
-
Jeden dzień, dwa wpisy
Poczucie płci potrafi się zmieniać w ciągu dnia, więc dzień mieści tyle wpisów, ile trzeba, i każdy dostaje swoją godzinę. Kolor całego dnia to ich średnia. Wpisy zmyślone.
-
Wyszukiwanie
Szuka w notatkach i tagach w trakcie pisania. Polskie znaki nie mają znaczenia w żadną stronę: wpisz „lozko”, a znajdzie łóżko. Wpisy zmyślone.
-
Pół roku jednej skali
Każda skala ma swój wykres i swoją średnią z okresu, który wybierzesz. Dni z kilkoma wpisami liczą się jako średnia, a po otwarciu wykresu widać, które to dni.
-
Kamienie milowe
Ważne daty, po kolei. Te przed tobą odliczają dni. Te za tobą wracają co roku.
-
Eksport
Eksport pakuje całość do jednego archiwum i szyfruje je hasłem, które wybierasz, zanim plik gdziekolwiek trafi. Dziennik zmyślony.
Co potrafi
Zapisywanie
Wpisy. Nastrój w pięciu stopniach, notatka, tagi, zdjęcia i twoje skale. Kilka dziennie albo z datą wsteczną, do dnia, który przepadł.
Skale. Pięć jest wbudowanych, wśród nich Poczucie płci, od dysforii na jednym końcu do euforii na drugim. Własną skalę ustawiasz od zera: dwie etykiety końców i zakres, jaki chcesz. Te, których używasz, łączysz w zestaw, żeby ekran wpisu pytał tylko o to, co faktycznie mierzysz.
Tagi. Pogrupowane, do zmiany w każdej chwili. Całą grupę można wyłączyć, kiedy przestaje być na temat. Ukryty tag wbudowany znika ze wszystkich list wyboru, a wpisy, które już go mają, zostają nietknięte.
Zdjęcia. Trzymane w pamięci samej aplikacji. Nie trafiają do galerii telefonu, więc nie wyskoczą komuś, kto akurat przewija zdjęcia.
Przeglądanie
Miesiąc. Kalendarz w jednym kolorze o różnej sile, sterowany nastrojem albo wybraną skalą.
Wyszukiwanie. Notatki i nazwy tagów, dopasowywane w trakcie pisania, bez oglądania się na polskie znaki.
Wykresy. Jeden na skalę, w zakresie od 7 do 365 dni, z twoją serią dni z wpisem. Po otwarciu wykresu widać listę wartości z datami, więc linię da się sprawdzić, a nie tylko przyjąć na wiarę.
Tagi w liczbach. Dla wybranej skali widać, jak wypadają dni z danym tagiem wobec dni bez niego. To obserwacja, nie wyrok. Tagi z mniej niż trzema wpisami w zakresie wypadają z zestawienia, bo przy takiej liczbie różnica jest szumem.
Podsumowanie. Co się złożyło na miniony miesiąc. Skończony rok dostaje własne.
Kamienie milowe i oś czasu. Odliczanie do tego, co przed tobą, rocznice tego, co za tobą.
Wyniki badań. Trzymasz własne liczby i patrzysz, jak zmieniają się w czasie. Bez norm referencyjnych i bez niczego, co mówi ci, że wynik jest zły.
Archiwa i eksport
Archiwa. Eksport pakuje dziennik do jednego pliku i szyfruje go hasłem, które wybierasz, zanim plik opuści aplikację. Import wkłada go z powrotem, dokładając do tego, co już jest, albo zastępując całość.
Przejście z Daylio. Import bierze plik CSV z Daylio. Zanim cokolwiek zapisze, pokazuje liczby i to, jak przełoży nastroje, a zawsze tylko dokłada do tego, co już masz.
Eksport zwykły. CSV albo JSON, do arkusza albo na własną kopię. Taki plik nie jest zaszyfrowany, aplikacja mówi to wprost i każe potwierdzić, zanim go zapisze.
Kiedy minęło trochę czasu. Jeśli ostatnie archiwum ma więcej niż 30 dni, ekran główny mówi o tym raz. Można to zamknąć.
Jeśli musisz uważać
Wszystko w tej sekcji jest wyłączone, dopóki tego nie włączysz. Prowadzenie dziennika o własnym życiu to nic wstydliwego i aplikacja nie zachowuje się, jakby było inaczej. Te funkcje istnieją, bo bywają sytuacje naprawdę niebezpieczne, a czy twoja taka jest, wiesz tylko ty.
Blokada aplikacji. PIN przed wejściem do aplikacji. Zatrzymuje kogoś, kto bierze do ręki odblokowany telefon i chce poczytać. Nie jest szyfrowaniem tego, co zapisane.
Kamuflaż. Karta przeglądarki pokazuje „Notes” zamiast Gender Diary.
Szybkie wyjście. Zjechanie dwoma palcami w dół wygasza kartę, a jeśli blokada aplikacji jest włączona, blokuje ją.
Wygląd
Osiem palet: transpłciowa, niebinarna, genderfluid, biseksualna, lesbijska, panseksualna, agender i tęczowa. Każda przemalowuje całą aplikację, razem z wykresami i kalendarzem, i każda działa w jasnym i w ciemnym motywie.
Kolor niczego nie ocenia. Nie ma czerwonego na zły dzień ani zielonego na dobry. Kalendarz używa jednego koloru o różnej sile, a pusty dzień zostaje pusty.
Dwa języki. Polski i angielski, do przełączenia w ustawieniach, a daty idą za wybranym językiem.
Skąd je wziąć
Gender Diary działa w przeglądarce. Otwiera się od razu, bez instalacji i bez konta.
Aplikacji na Androida jeszcze nie ma. Kiedy powstanie, będzie do wzięcia z tych czterech miejsc. Google Play jest tu ostatni i nie bez powodu. Każde z nich zmieni się tutaj w link, jak tylko zacznie działać.
- Aurora Jeszcze niedostępne.
Ta sama wersja co z Google Play, tylko bez twojego konta Google przy pobieraniu.
- F-Droid Jeszcze niedostępne.
Buduje aplikację u siebie z kodu źródłowego, więc nie musisz ufać plikowi, który przyszedł ode mnie.
- Obtainium Jeszcze niedostępne.
Śledzi wydania tego projektu na GitHubie i sam pilnuje aktualizacji.
- Google Play Jeszcze niedostępne.
Działa i mówi Google, że masz w telefonie aplikację dla osób trans. Żadne ustawienie w Gender Diary tego nie zmieni.
Pomoc
Jeśli coś nie działa, napisz, co się dzieje i czego się spodziewasz. Zwykle to wystarczy, żeby znaleźć przyczynę.
Nie przysyłaj mi swojego dziennika. Ani archiwum, ani zrzutu ekranu z wpisami, ani logu z sesji, w której coś piszesz. Nigdy o nic z tego nie poproszę. Jeśli ktoś prosi, to nie ja.